Pandemia dezinformacji – obalanie mitów i półprawd na temat COVID-19

Jeśli ktoś jeszcze jakimś cudem nie zauważył, mamy obecnie pandemię choroby COVID-19 wywołanej koronawirusem SARS‑CoV‑2. A ponieważ żyjemy w czasach gdzie mamy pełno osób, które wierzą, że szczepionki są przyczyną wszystkich problemów zdrowotnych znanych ludzkości, Ziemia jest płaska, a substancje rozcieńczane w nieskończoność mają cudowne właściwości lecznicze, naturalnie pojawił się szereg teorii spiskowych i nieprawdziwych informacji o tej chorobie. Nieprawdziwe informacje o pandemii mogą być gorsze w skutkach niż sama pandemia, więc postanowiłem, że się tym zajmę.

Oczywiście będę linkował źródła, ale te rzetelne, a nie filmiki na YouTube, artykuły na foliarskich stronach takich jak Natural News, Odkrywamy Zakryte, Tajne Archiwum Watykańskie i inne tego typu bzdury.

Dużą pomocą podczas pisania tego tekstu był dla mnie artykuł o mitach na temat COVID-19 napisany przez chirurga urazowego znanego w Internecie jako Doc Bastard. Jeśli ktoś zna język angielski, gorąco polecam jego artykuł. A jeśli ktoś bardzo nie lubi wulgaryzmów, Doc Bastard napisał też alternatywną wersję o łagodniejszym języku. Polecam też śledzić tego faceta na Twitterze.

Dla ułatwienia dodaję tuż poniżej menu nawigacyjne w porządku alfabetycznym. Kliknięcie linku prawym przyciskiem myszy (lub przytrzymanie na nim palca na urządzeniu mobilnym) i wybranie opcji „Kopiuj link” lub podobnej skopiuje do schowka link, który prowadzi do odpowiedniej sekcji w tym poście.

5GAkty zgonuEvent 201HydroksychlorochinaMaseczki naruszają moje prawaMaseczki nie działająMaseczki powodują niedotlenienieMikrochipyPuste szpitaleStworzony w laboratoriumSzwecjaTo tylko grypaWHO ciągle zmienia zdanieWirus nie istnieje

1. Koronawirus nie istnieje

Mam złe wieści. Oto schemat SARS-CoV-2:

A to jest jego zdjęcie wykonane mikroskopem elektronowym (zdjęcie jest koloryzowane ponieważ obraz generowany przez mikroskopy elektronowe jest czarno-biały):

Zdjęcie SARS-CoV-2 wykonane elektroskopem elektronowym
Autor: Amerykański Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID)
Źródło: Flickr

Poza tym SARS-CoV-2 został wyizolowany, zsekwencjonowany i zbadano w jaki sposób infekuje komórki. Krótko mówiąc, koronawirus jak najbardziej istnieje.

2. Koronawirus jest spowodowany/aktywowany przez 5G

Wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać. To jest prawdopodobnie mój ulubiony i moim zdaniem najbardziej absurdalny mit na temat COVID-19. Ale teraz poważnie, nie ma żadnych dowodów, że 5G powoduje COVID-19 albo objawy tej choroby, tak samo jak nie ma dowodów, że fale radiowe mogą „aktywować” wirusa albo powodować jego objawy. Niestety ten mit jest dość niebezpieczny, ponieważ ludzie przez niego podpalają maszty telekomunikacyjne. 23 maja taki incydent miał miejsce w Łodzi. Żeby było jeszcze ciekawiej, to nawet nie był maszt 5G, o czym osoby odpowiedzialne za jego podpalenie zapewne nie wiedziały.

5G ogólnie jest źródłem wielu teorii spiskowych. Spora grupa ludzi wierzy, że 5G powoduje raka i usmaży nam wszystkim mózgi. Mogło przyczynić się do tego m.in. badanie dra Billa P. Curry’ego z 2000 roku. Problem z tym badaniem jest jednak taki, że nie bierze ono pod uwagę zdolności blokowania fal radiowych przez ludzką skórę.

Diagram przedstawiający długość fal promieniowania elektromagnetycznego

Grafika, którą umieściłem powyżej, to spektrum promieniowania elektromagnetycznego. Wyróżniono na nim gdzie znajduje się 5G. Znajduje się ono w spektrum promieniowania niejonizującego, które w przeciwieństwie do promieniowania jonizującego nie ma wystarczającej energii aby uszkodzić ludzką tkankę albo DNA. Widać też, że większą częstotliwość niż 5G ma choćby światło widzialne. Z tego co wiem, nadmiar promieniowania niejonizującego może co najwyżej generować ciepło.

Mehdi Sadaghdar – mieszkający w Kanadzie inżynier elektryczny pochodzący z Iranu, znany szerzej jako ElectroBOOM – niedawno nakręcił ciekawy filmik o 5G w którym wyjaśnił sprawę lepiej niż ja teraz. Filmik zamieszczam poniżej. Polecam też jego pozostałe filmy gdzie jest dużo nauki, ale też dużo zabawnych wpadek z elektrycznością (Mehdi większość z tych wpadek wykonuje celowo aby zademonstrować, że zabawy z elektrycznością mogą być niebezpieczne).

3. SARS-CoV-2 został stworzony przez człowieka w laboratorium

Powiem krótko – nie ma na to dowodów. Sekwencja genetyczna SARS-CoV-2 została dokładnie zbadana (link do artykułu na PubMedzie na ten temat wstawiłem w punkcie „Koronawirus nie istnieje”, ale wstawię go jeszcze raz tutaj żebyście nie musieli przewijać w górę). Gdyby SARS-CoV-2 został stworzony w w laboratorium, byłoby widać ślady modyfikacji genomu.

Istnieje też teoria spiskowa, że SARS-CoV-2 został stworzony przez człowieka, bo zawiera sekwencje HIV. To też bzdura.

4. COVID-19 to tak naprawdę tylko grypa

Zacznijmy od tego, że niestety nawet mądrzy lekarze z początku bagatelizowali COVID-19. Jednym z nich był dr Drew Pinsky, który jednak przyznał się do błędu i przeprosił. Znany pediatra i ekspert od szczepionek dr Paul Offit także zbagatelizował sprawę – gdy pisał swój post, w Stanach Zjednoczonych było mniej niż 100 zgonów. Teraz jest ich ponad 120 130 tysięcy. Niestety COVID-19 to nie „tylko grypa”.

Najpierw powiemy sobie o zaraźliwości, ale najpierw musimy poznać ważne pojęcie – podstawowa liczba odtwarzania (ang. basic reproductive number, oznaczana też jako R0). Jest to przeciętna liczba osób, które zarazi jeden chory. Dla grypy R0 wynosi 1,53. Dla COVID-19 zaś między 2 a 3. Oznacza to, że COVID-19 może być nawet dwa razy bardziej zaraźliwy niż grypa.

Teraz sprawa śmiertelności. Ostatnia pandemia grypy – świńska grypa H1N1 z 2009 roku – miała śmiertelność wynoszącą od 0,01 do 0,08%. Grypa sezonowa ma śmiertelność poniżej 0,1%. Śmiertelność COVID-19 w zależności od kraju ocenia się na od 0,5% do 3,6%. Dodam jeszcze tabelkę dla zobrazowania.

ChorobaŚmiertelnośćLiczba zgonów na 100 tys. osób
H1N1od 0,01 do 0,08%od 10 do 80
Grypa sezonowa<0,1%<100
COVID-19od 0,5 do 3,6%
w zależności od kraju
od 500 do 3600
w zależności od kraju

Powyższe informacje pokazują, że COVID-19 jest nie tylko bardziej zaraźliwy, ale też bardziej śmiertelny niż grypa.

5. Bill Gates chce umieścić mikrochipy śledzące w szczepionkach przeciw COVID-19

I tak doszliśmy do prawdopodobnie głównego źródła nagonki na Billa Gatesa w trakcie tej pandemii. Jest w tym odrobinę prawdy, ale ma to niewiele wspólnego z mikrochipami. Chodzi tu o biokompatybilne kropki kwantowe w bliskiej podczerwieni. W uproszczeniu jest to taki niewidzialny tatuaż nakładany rozpuszczalnymi mikroigłami. Ma to na celu ułatwienie śledzenia wyszczepialności w miejscach, które nie mają ustandaryzowanych metod śledzenia tego typu danych. To nie jest żaden złowrogi plan mający na celu sprawienie, że każdy mieszkaniec naszej planety zostanie zaszczepiony wszystkimi szczepionkami dostępnymi na rynku.

A teraz sprawa śledzenia. Mikrochipy nie zmieszczą się w cienkiej igle, a zarówno mikrochipy jak i kropki kwantowe można zeskanować jedynie z bliskiej odległości. Poza tym gdyby Bill Gates chciał nas wszystkich śledzić, o wiele praktyczniejszym rozwiązaniem byłoby użycie do tego urządzeń, które wielu z nas nosi ze sobą dobrowolnie, mają wbudowanego GPS-a i prawdopodobnie udostępniają naszą lokalizację kilku różnym aplikacjom. Mowa tu oczywiście o smartfonach. Stworzenie szczepionki przeciw COVID-19 trochę potrwa, więc gdyby Bill uparł się na mikrochipy, mógłby je po prostu umieścić w istniejących już szczepionkach.

Nie wiem też do czego Billowi przydałyby się informacje o naszej lokalizacji. W przypadku osób, które nie chodzą w żadne podejrzane miejsca ani nie są poszukiwane przez policję albo komorników, tego typu dane są raczej bezużyteczne. Nie sądzę żeby Billa Gatesa interesowało na przykład gdzie ja robię zakupy.

Innym głównym źródłem teorii spiskowych na temat szczepionek i Billa Gatesa jeszcze sprzed pandemii jest jego prezentacja TED pod tytułem „Innowacje w kierunku zera!” (ang. „Innovating to zero!”) na której mówił o dążeniu do redukcji emisji dwutlenku węgla do zera do 2050 roku, a konkretnie następujący cytat, którzy antyszczepionkowcy bardzo lubią nadinterpretować (źródło: oficjalny polski transkrypt):

Na początek – populacja. Dziś na świecie żyje 6,8 miliarda ludzi. Z perspektywą wzrostu do około 9 miliardów. Jeśli uda nam się osiągnąć duży sukces z nowymi szczepionkami, służbą zdrowia, i działaniami w sferze urodzeń, będziemy w stanie obniżyć tę liczbę o 10 do 15 procent.

Gdy antyszczepionkowcy czytają te słowa, od razu krzyczą „DEPOPULACJA!!!!!!1111”. Nie. Przyznaję, że Bill dobrał słowa trochę niefortunnie, ale chodziło mu o zmniejszenie tempa przyrostu ludności, nie o wybijanie istniejącej populacji. Dlaczego? Lepsza służba zdrowia oznacza mniejszy współczynnik umieralności niemowląt, a to z kolei oznacza, że matki nie muszą rodzić mnóstwa dzieci w nadziei, że choć kilkoro z nich dożyje wieku dorosłego. Bill Gates wielokrotnie to podkreślał.

Poza tym publiczne prezentacje TED nie są zbyt dobrym miejscem na knucie złowrogich planów. Prezentacja Billa Gatesa nie jest żadnym tajnym materiałem o którym rząd nie chce żebyś się dowiedział i który w każdej chwili może zostać usunięty przez Onych™. Film jest publicznie dostępny na oficjalnym kanale TED i można go obejrzeć poniżej (niesławny cytat zaczyna się w 4. minucie i 32. sekundzie filmu).

6. Bill Gates zaplanował pandemię podczas Event 201

Znowu Bill Gates… Może zacznę od tego czym jest Event 201 – są to ćwiczenia mające na celu sprawdzenie jak bardzo jesteśmy przygotowani na epidemie takie jak właśnie COVID-19. Nazwa „Event 201” wzięła się stąd, że na świecie dochodzi do około 200 zdarzeń epidemicznych rocznie i warto przygotować się na hipotetyczne zdarzenie nr 201. Wydarzenie faktycznie przygotowała m.in. Fundacja Billa i Melindy Gatesów, ale Bill w nim nie uczestniczył – jego fundację reprezentował dr Chris Elias. Event 201 odbył się 18 października 2019 r., co niestety dość niefortunnie zbiegło się z okresem przed początkiem epidemii COVID-19 – stąd mogły powstać teorie spiskowe. Organizatorzy wydali oświadczenie na temat całej sprawy.

Poza tym, tak jak w przykładzie powyżej, gdyby był to jakiś supertajny spisek, który rząd chce za wszelką cenę ukryć, film z tego wydarzenia nie zostałby publicznie udostępniony w Internecie. Podzielony na 5 części film o łącznej długości około 3 godzin można znaleźć tutaj, na oficjalnej stronie Event 201.

7. Maseczki nie chronią przez zarażeniem się koronawirusem

To trochę skomplikowana kwestia. Może zacznę od tego, że maseczki bardziej chronią innych przed zarażeniem przez nas niż nas przed zarażeniem przez innych. Rozsądny człowiek nie wyjdzie z domu jeśli jest chory, ale pamiętajmy, że u niektórych infekcja może przebiegać bezobjawowo.

Oczywiście te lepsze maseczki (tzn. FFP lub N95) zapewniają najlepszą ochronę, ale zwykłe maseczki też mogą być skuteczne. Warto dodać, że skuteczność maseczek materiałowych zależy od użytych materiałów i sposobu ich wykonania. Istnieją też dowody, że zarówno maseczki FFP/N95 jak i chirurgiczne mogą zapobiegać zarażaniu innych przez osoby chore.

Według mnie mimo że z faktyczną skutecznością maseczek jest różnie, lepsza jakakolwiek ochrona niż żadna. Mnie osobiście maseczki nie przeszkadzają, a jeśli mogę jakoś ochronić innych przed zarażeniem, to czemu nie? Poza tym założenie maseczki trwa tylko kilka sekund.

Przypominam, że maseczki nie są głównym narzędziem w walce z koronawirusem – najważniejsze jest zachowanie dystansu społecznego i częste mycie rąk lub ich dezynfekcja środkiem na bazie alkoholu o stężeniu min. 60% jeśli chwilowo nie mamy możliwości umycia rąk wodą z mydłem.

Na deser dodam jeszcze przegląd systematyczny, który zaleca noszenie maseczek.

8. Noszenie maseczek powoduje niedotlenienie organizmu i zwiększenie poziomu dwutlenku węgla

To częściowo prawda. Problem faktycznie istnieje w przypadku maseczek FFP/N95, które zakrywają twarz szczelniej niż maseczki chirurgiczne i materiałowe. Kwidzyński Carrefour sprzedaje maseczki FFP1 oraz FFP2 i z ciekawości kupiłem tę drugą. Faktycznie trochę trudniej się w niej oddycha.

Osoby noszące maseczki chirurgiczne lub materiałowe, które nie zakrywają twarzy tak szczelnie jak maseczki FFP/N95, z kolei nie mają się czego bać – zwłaszcza jeśli nie mają żadnych problemów z układem oddechowym. Mam nadwagę, a mimo to po zrobieniu zakupów nosząc maseczkę nie czuję się jakbym miał za chwilę umrzeć. Nie licząc kataru siennego nie cierpię na żadne dolegliwości związane z układem oddechowym takie jak astma.

Jest jeszcze badanie z udziałem 53 chirurgów w różnym wieku. Po trwających nawet po 4 godziny stresujących operacjach odnotowano u nich masywne wręcz spadki poziomu tlenu we krwi z 97% do 96%. Dla porównania prawidłowy poziom tlenu we krwi wynosi nieco ponad 93%.

Bezsensowność tego mitu można też udowodnić znajomością podstaw biologii i chemii. Atomy i cząsteczki są o wiele mniejsze od wirusów. Mało prawdopodobne jest więc żeby maseczka przepuszczała wirusa i zatrzymywała znacznie mniejsze od niego atomy tlenu i cząsteczki dwutlenku węgla – chyba że działanie maseczek opiera się na jakimś modelu homeopatycznym albo innej magii.

9. Obowiązek noszenia maseczek narusza moje prawa

Żeby było jasne, przyznaję, że rząd zrobił niezły cyrk (mam tu na myśli m.in. wprowadzenie ograniczeń bez wprowadzenia stanu wyjątkowego) i wiem, że najwyraźniej bardziej zależało mu na wyborach prezydenckich niż na dobru obywateli.

Teraz do rzeczy. W Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej nie ma nic o maseczkach, ale jest taki zapis:

Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.

Art. 68 pkt 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

Moim zdaniem obowiązek noszenia maseczek podczas pandemii nie narusza naszych praw bardziej niż obowiązek używania pasów bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem albo noszenia kasku podczas jazdy motocyklem lub motorowerem. Poza tym, jeśli ktoś ostatni miesiąc spędził w jaskini, od 30 maja nie musimy nosić maseczek na zewnątrz o ile jesteśmy w stanie zachować 2-metrowy odstęp od innych osób.

Jako osoba z Zespołem Aspergera teoretycznie nie muszę korzystać z maseczki, ale i tak to robię, ponieważ nie myślę tylko o sobie, a jeśli jestem zarażony i choroba przebiega u mnie bezobjawowo, maseczka zmniejsza prawdopodobieństwo zarażenia przeze mnie kogoś innego.

10. Hydroksychlorochina jest cudownym lekarstwem na koronawirusa

Hydroksychlorochina nie jest nowym lekiem – zsyntetyzowano go już w latach 40. XX wieku. Stosuje się go w leczeniu różnych chorób autoimmunologicznych i malarii. Hydroksychlorochina wykazuje też pewne właściwości przeciwwirusowe i przeciwzapalne – podjęto więc badania nad jej skutecznością jako potencjalny lek przeciw COVID-19. Jako pierwszy zajął się tym Didier Raoult – francuski mikrobiolog. Z jego badaniem w którym wzięło udział tylko 80 pacjentów było jednak kilka problemów:

  • brak ramienia kontrolnego,
  • u 92% pacjentów choroba przebiegała łagodnie,
  • gorączka (główny objaw COVID-19) wystąpiła tylko u 15% pacjentów,
  • tylko 15% pacjentów wymagało tlenoterapii.

Krótko mówiąc, jest to dość małe i kiepsko przeprowadzone badanie (zdecydowana większość pacjentów przeszła chorobę łagodnie i wyzdrowieliby sami). Dodam też, że sam Didier Raoult jest tematem paru kontrowersji.

Niedawne randomizowane badanie z placebo pokazało, że hydroksychlorochina nie była skuteczna jako profilaktyka po ekspozycji na koronawirusa. Inne badanie z udziałem 1446 hospitalizowanych pacjentów wykazało, że leczenie hydroksychlorochiną nie miało wpływu na liczbę intubacji i zgonów.

Krótko mówiąc, nie ma wystarczających dowodów na to, że hydroksychlorochina jest skuteczna w leczeniu COVID-19. A swoją drogą, to dość zabawne, że antyszczepionkowcy nie wierzą w szczepionki mające za sobą dziesiątki lat badań, ale wierzą, że hydroksychlorochina jest cudownym lekiem na koronawirusa mimo braku dowodów na tę skuteczność.

11. Ale przecież w Szwecji jest znacznie mniej ograniczeń niż gdziekolwiek indziej!

To w sumie prawda – chyba jedynym prawdziwym ograniczeniem jest tam zakaz zgromadzeń z udziałem powyżej 50 osób. Nie był to jednak najlepszy pomysł. Szwecja postanowiła wykorzystać chorobę do zbudowania odporności zbiorowej. Niestety nie skończyło się to dobrze. Teraz Szwecja zajmuje wysokie 7. miejsce na świecie pod względem liczby zgonów na 100 tysięcy mieszkańców – 2 miejsca wyżej niż Stany Zjednoczone gdzie jest najwięcej zakażeń i zgonów.

12. Światowa Organizacja Zdrowia ciągle zmienia zdanie na temat COVID-19, więc nie można jej ufać

Tematem tej kontrowersji zwykle jest ten tweet:

Powyższy tweet został napisany nieco ponad miesiąc od pierwszego zachorowania. Problem w tym, że jest to nowy wirus i nie wiedzieliśmy wówczas nic o jego zaraźliwości, śmiertelności itp. Nie pomaga fakt, że Komisja Zdrowia Wuhan zawaliła sprawę, a to badanie sugeruje, że gdyby zareagowali chociaż kilka tygodni wcześniej, do pandemii mogłoby w ogóle nie dość.

Światowa Organizacja Zdrowia zmienia rekomendacje na podstawie dopływu nowych informacji. Tak działa nauka – nowe dowody sprawiają, że poprzednie informacje stają się nieaktualne.

Praktycznie żadna instytucja nie jest doskonała i Światowa Organizacja Zdrowia nie jest wyjątkiem. Śmieszne jest jednak to, że np. antyszczepionkowcy wytykają jej nawet najmniejsze błędy, ale różni antyszczepionkowi guru nigdy się nie mylą i zawsze mają świętą rację.

13. Szpitale są puste, więc nie ma żadnej pandemii

Są miejsca gdzie sytuacja jest dramatyczna (jak na przykład w Brazylii gdzie powstają nawet masowe groby i nawet one przestają wystarczać), ale są też miejsca gdzie zarażeń praktycznie nie ma. Jeśli ktoś mieszka na przykład w moim powiecie (gdzie w momencie publikacji tego postu nie było żadnych potwierdzonych zakażeń), łatwo mu mówić, że COVID-19 to nic poważnego.

W mediach społecznościowych można też natrafić na idiotyczną akcję „#FilmYourHospital”. Polega ona na tym, że ludzie zaczynają nagrywać film na przykład telefonem, wchodzą do szpitala, widzą pustą recepcję i uznają to za dowód na to, że żadnego koronawirusa nie ma. Nagrywane są także puste parkingi.

Po pierwsze, szpitale nie trzymają pacjentów chorych na COVID-19 w recepcji tylko w oddziałach zakaźnych. Po drugie, recepcje i poczekalnie szpitali w których leczy się pacjentów chorych na COVID-19 oraz ich parkingi i stołówki są puste ponieważ w tych szpitalach obowiązuje zakaz odwiedzin. Jest też wspomniana wcześniej kwestia braku lub niewielkiej liczby zakażeń w danym regionie.

14. Szpitale celowo w aktach zgonu jako przyczynę śmierci podaję koronawirusa żeby dostać więcej pieniędzy

Faktem jest, że szpitale dostają od zakładów ubezpieczeniowych pieniądze za opiekę nad pacjentami – nie tylko chorymi na COVID-19. Natomiast informacja, że szpitale dostają pieniądze za każdego pacjenta, które umrze na COVID-19 to, bzdura.

Drugą częścią tego mitu jest wpisywanie w akcie zgonu COVID-19 jako przyczyny śmierci bez względu na faktyczną przyczynę. W wytycznych od CDC możemy przeczytać:

In cases where a definite diagnosis of COVID–19 cannot be made, but it is suspected or likely (e.g., the circumstances are compelling within a reasonable degree of certainty), it is acceptable to report COVID–19 on a death certificate as “probable” or “presumed.” In these instances, certifiers should use their best clinical judgement in determining if a COVID–19 infection was likely. However, please note that testing for COVID–19 should be conducted whenever possible.

Po polsku oznacza to, że jeśli nie można postawić jednoznacznej diagnozy, ale okoliczności mogą wskazywać na COVID-19, dopuszcza się podanie COVID-19 jako „prawdopodobną” lub „przypuszczalną” przyczynę zgonu. Ostatnie zdanie mówi, że testy na COVID-19 powinno się przeprowadzać zawsze gdy jest to możliwe. Ustalenie przyczyny śmierci bywa trudne (nie tylko w przypadku COVID-19), a lekarze nawet mimo najlepszych starań czasem się mylą, ale wpisywanie COVID-19 jako przyczyny śmierci gdy na przykład ktoś zginie w wypadku samochodowym byłoby nieetyczne i jest kompletną bzdurą.


No, dobrnęliśmy do końca! Mitów na temat COVID-19 jest więcej niż te, które wymieniłem, ale jeśli trafi się coś wartego uwagi, nie ma problemu żebym to dodał. I pamiętajmy o krytycznym myśleniu w Internecie – zwłaszcza w dobie pandemii.

A dla wytrwałych mam nagrodę za czytanie do końca – bonusowy mit.

15. Pozostawiony w rozgrzanym samochodzie płyn do dezynfekcji rąk może się zapalić i wybuchnąć

W Internecie przy odrobinie szczęścia można trafić na następujące zdjęcie:

Samochód ze spalonymi drzwiami

Zdjęcie jest prawdziwe, ale najprawdopodobniej przyczyna tego incydentu jest zupełnie inna. Choć płyny do dezynfekcji rąk zawierają alkohol, który jest palny, do jego zapłonu potrzebna jest temperatura paruset stopni Celsjusza, a w upalne dni wnętrze samochodu może się nagrzać najwyżej do jakichś 50-60°C. O tej sprawie pisał m.in. Snopes.


Teraz to już naprawdę koniec. Miłego dnia i uważajcie na siebie.

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go innym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *