Serwery NAS

Serwer NAS QNAP TS-251.
Źródło: https://www.morele.net/serwer-plikow-qnap-ts-251-652250/

Ostatnio zaciekawił mnie ten film. Jest to recenzja serwera NAS firmy QNAP. Co to w ogóle jest serwer NAS? NAS to skrót od Network Attached Storage, czyli magazyn podłączony do sieci. W serwerach NAS można przechowywać dane, ale mają one też więcej funkcji, o czym za chwilę. Serwery te mają specjalne zatoki w których można umieścić jeden lub więcej dysków twardych. Najpopularniejsze są chyba rozwiązania 2-dyskowe, choć istnieją też serwery NAS obsługujące nawet 32 dyski. Dyski w serwerach NAS można połączyć w macierz RAID, co sprawia, że na dwóch dyskach zapisywane są identyczne dane, dzięki czemu jeśli jeden z dysków ulegnie awarii, dane wciąż będą dostępne na drugim dysku. Serwery NAS podłącza się przez LAN do routera, a zarządzanie nimi odbywa się przez przeglądarkę internetową. Do danych przechowywanych na serwerze NAS mamy dostęp nie tylko poprzez sieć lokalną, ale także z dowolnego miejsca na świecie za pośrednictwem Internetu.

Trzy najbardziej znane firmy produkujące serwery NAS to Synology (ich serwery są łatwe w obsłudze, ale stosunkowo drogie), QNAP (nieco trudniejsze w obsłudze niż serwery firmy Synology, ale mają lepszy stosunek jakości do ceny) i Western Digital (spośród tych trzech firm ta produkuje najłatwiejsze w obsłudze serwery NAS).

Teraz przechodzimy do sedna, czyli do czego można wykorzystać serwer NAS. Oto niektóre z jego zastosowań:

  • Centralny magazyn plików – swoje ważne pliki możemy przechowywać w jednym miejscu zamiast rozrzucać je po kilku komputerach czy urządzeniach przenośnych.
  • Serwer kopii zapasowych – dzięki temu można łatwo przywrócić dane na przykład po awarii sprzętu lub ataku ransomware.
  • Prywatna chmura – przechowywanie plików w chmurze i ich synchronizacja między urządzeniami są fajne, ale publiczne chmury mają swoje wady: ich darmowe wersje oferują raczej skromne pojemności (Dropbox na przykład tylko 2 GB), zwiększenie dostępnego miejsca wymaga wykupienia abonamentu i tak naprawdę nie mamy nad nimi kontroli, bo zarządzają nimi jakieś firmy zza oceanu – na przykład u użytkowników Dropboksa pewnego razu pojawiły się pliki, które miały być trwale usunięte. Własna chmura na serwerze NAS rozwiązuje te problemy.
  • Centrum multimedialne – muzykę, zdjęcia i filmy możemy przesyłać na telewizor za pośrednictwem DLNA, na Chromecasta lub (w przypadku serwerów QNAP) po kablu HDMI. Bardzo tu pomaga transkodowanie filmów w locie, dzięki czemu można oglądać filmy o wysokiej rozdzielczości na słabszych urządzeniach bez konieczności ich uprzedniej konwersji.
  • Serwer monitoringu – czyli podłączamy kamerę i wiemy co się dzieje w domu lub w biurze podczas naszej nieobecności. Jest tylko jeden problem – w przypadku na przykład serwerów Synology jednocześnie możemy podłączyć do dwóch kamer, a podłączenie kolejnych wymaga wykupienia odpowiedniej licencji.
  • Serwer WWW – na serwerze NAS możemy także hostować stronę internetową.

Dodatkową zaletą serwerów NAS jest to, że zużywają one mało prądu. Niektórym może przeszkadzać pracujący wentylator, ale są też dostępne serwery NAS z chłodzeniem pasywnym (a jak się do takich wpakuje dyski SSD, to już w ogóle są bezgłośne). Do danych na swoim serwerze NAS mamy dostęp także za pośrednictwem urządzeń mobilnych dzięki odpowiednim aplikacjom.

Podsumowując, serwery NAS to bardzo użyteczne rozwiązanie zarówno do domu jak i dla firm. Dostęp do danych z każdego miejsca na świecie to rzecz bardzo przydatna w dzisiejszych czasach, a zwiększone bezpieczeństwo dzięki macierzom RAID też nie jest bez znaczenia. Oczywiście nie każdy potrzebuje tego typu rozwiązań – jeśli nie jesteś pewien czy serwer NAS Ci się przyda, raczej nie warto wydawać pieniędzy. Ewentualnie możesz zrobić serwer NAS ze starego komputera stacjonarnego lub laptopa, instalując na nim na przykład FreeNAS.

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go innym!

VRidge – tanie VR na komputery

Uprzedzając pytania, to nie jest tekst sponsorowany. A szkoda.

Być może chcielibyście wypróbować rzeczywistość wirtualną na swoim komputerze. Jest tylko jeden problem – zestawy takie jak HTC Vive czy Oculus Rift kosztują małą fortunę. Tak się składa, że znalazłem sposób na doświadczenie VR za znacznie mniejsze pieniądze. Potrzebujecie trzech rzeczy:

  • smartfona z Androidem i zainstalowaną aplikacją VRidge (aby było możliwe śledzenie ruchów głowy, smartfon musi być wyposażony w żyroskop, co nie powinno być problemem w przypadku dzisiejszych modeli),
  • gogli do wirtualnej rzeczywistości przeznaczonych dla smartfonów (można je dostać chociażby w popularnym polskim sklepie internetowym na literę A),
  • w miarę mocnego komputera z zainstalowaną aplikacją RiftCat (aplikacja kosztuje 15 euro (po okresie wczesnego dostępu cena wzrośnie do 20 euro), ale można ją wypróbować za darmo z ograniczeniem długości sesji do 10 minut).

VRidge współpracuje z grami wykorzystującymi SteamVR i Oculus SDK. Smartfon z komputerem można połączyć bezprzewodowo po Wi-Fi lub po kablu USB. Jak na rozwiązanie za ułamek ceny drogich gogli do wirtualnej rzeczywistości działa to całkiem nieźle. Jeśli też macie ochotę spróbować, polecam zapoznać się ze stroną pomocy, gdzie dowiecie się m.in. jak to wszystko skonfigurować aby działało z grami na Steamie. Przypominam również aby najpierw wypróbować darmową wersję programu żeby potem nie było płaczu jak kupicie i okaże się, że coś nie działa.

Na koniec ciekawostka: rozwiązanie to zostało opracowane przez polską firmę.

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go innym!