Q&A i Instagram

Dzisiaj będzie parę nowości.

Po pierwsze, dodałem dział Q&A (po polsku „pytania i odpowiedzi”), gdzie możecie dowiedzieć się o mnie parę rzeczy. Jeśli chcecie o coś jeszcze zapytać, proszę bardzo.

Po drugie, założyłem konto na Instagramie (gdzie już zresztą mam prywatne, ale mało aktywne konto), więc spodziewajcie się niebawem jakichś mniej lub bardziej dziwnych fotek.

No i ogłoszenie parafialne – zaczynam szykować coś specjalnego. Co to będzie? Nie powiem – musicie poczekać parę dni 😛 . Zamieszczę za to mały teaser:

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go innym!

Smugi chemiczne

Coś mnie ostatnio ciągnie do teorii spiskowych. Jedną z ciekawszych jest przekonanie, że smugi kondensacyjne pozostawiane przez lecące samoloty to tak naprawdę jakaś śmiertelna trucizna (albo gorzej – szczepionka 😛 ), która jest celowo rozpylana aby nas wszystkich wytłuc, uczynić bezpłodnymi albo zmienić w jakieś żółwie ninja. Dziś chciałbym wymienić w punktach dlaczego to kompletna bzdura:

  • Jeśli samoloty transportują jakąś truciznę, załoga samolotu powinna chyba korzystać z jakiejś odzieży ochronnej (np. z masek przeciwgazowych), a jakoś nie widuję pilotów, stewardes ani pracowników technicznych ubranych tak jakby pracowali w jakiejś fabryce gdzie istnieje ryzyko skażenia. Szczególnie trucie pilotów jest co najmniej nierozsądne, gdyż oni powinni się dobrze czuć – gdyby coś im się stało (na przykład straciliby przytomność), groziłoby to kraksą, a więc śmiercią setek ludzi i ogromnymi zniszczeniami (zwłaszcza gdyby samolot rozbiłby się gdzieś w centrum miasta), a tego rządy raczej by nie chciały.
  • Jako dowód na istnienie smug chemicznych teoretycy spiskowi czasami podają zdjęcia podejrzenie wyglądających zbiorników wewnątrz samolotu (na przykład takie). Każdy kto ma pojęcie o lotnictwie jest w stanie wyjaśnić, że są to zbiorniki do lotów doświadczalnych – między tymi zbiornikami pompowana jest woda aby sprawdzić jak samolot zachowuje się pod zmieniającym się obciążeniem. Należałoby jeszcze dodać, że jeszcze nie widziałem zdjęcia na którym ludzie pracujący przy tych zbiornikach noszą odzież ochronną (patrz punkt wyżej). Czasami zbiorniki faktycznie służą do rozpylania substancji – zwykle do opryskiwania upraw albo gaszenia pożarów.
  • Teoretycy spiskowi nie mają pojęcia o lotnictwie, liczą na to, że my nie mamy pojęcia o lotnictwie albo jedno i drugie. Zaznaczają więc na zdjęciach zewnętrzne przyrządy pomiarowe lub podobne urządzenia, twierdząc, że są to dysze do rozpylania substancji albo przerabiają zdjęcia różnych przełączników w kokpicie (na przykład wstawiając napis „chemtrails” przy przełączniku do podnoszenia i opuszczania podwozia). Problem podrobionych zdjęć zwykle można łatwo załatwić przez proste odwrotne wyszukiwanie grafiki (choćby przez wyszukiwarkę zdjęć Google). W sieci można też spotkać zdjęcia komputerów pokładowych z napisami świadczącymi o rozpylaniu substancji. Oczywiście teoretycy spiskowi są gotowi wykorzystać je jako dowód na istnienie smug chemicznych, ignorując przy tym napis „FREETEXT”, czyli tryb umożliwiający wprowadzenie dowolnego tekstu. Jest to system ACARS – dociekliwi mogą sobie poczytać więcej w Internecie.
  • Jeśli rządy faktycznie miałyby celowo rozpylać z samolotów jakieś paskudne substancje, z całą pewnością byłyby one podatne na podmuchy wiatru. Krótko mówiąc, samoloty raczej nie są w stanie „zatruć” obszaru dokładnie pod nimi.
  • Samoloty nie są tanie, a latanie nimi i ich utrzymanie też kosztuje. Szkolenie pilotów to także czas i pieniądze. Dużo tańszym i prostszym sposobem na depopulację naszej planety byłoby po prostu dodanie trucizn do zasobów wody pitnej, choć pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą, że rządy już to robią. 😛
  • Na koniec powiem dlaczego smugi chemiczne i inne teorie spiskowe polegające na ludobójstwie nie mają sensu – rządy utrzymują się z naszych podatków, a od martwego raczej trudno wyciągnąć pieniądze.

No dobra. Szczepionki były. Smugi chemiczne były. Co teraz? Homeopatia? A może ludzie, którzy w XXI wieku wierzą, że Ziemia jest płaska? 🙂

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go innym!

Recenzja kamerki sportowej Overmax Activecam 3.3

Niekwestionowanym liderem kamerek sportowych jest amerykańska firma GoPro. Sprzęt tej firmy jest jednak dość drogi. Czy istnieją jakieś tańsze alternatywy? Oczywiście! Jednym z przykładów jest kamerka Overmax Activecam 3.3.

Do zakupu kamerki zachęca głównie ogrom dołączonych akcesoriów. Tego jest naprawdę sporo – wodoszczelna obudowa (według producenta maksymalne zanurzenie wynosi 30 m), specjalna ramka umożliwiająca mocowanie akcesoriów bez konieczności stosowania wspomnianej obudowy, uchwyty na głowę i klatkę piersiową, uchwyt na rower, uchwyt na kask, boja wypornościowa (coby nam kamerka nie skończyła gdzieś na dnie jeziora), monopod (potocznie znany jako selfie stick), gwint do mocowania na statywie, pilot (niestety nie Bluetooth, a na podczerwień) i parę innych.

Obsługa tej kamerki jest średnio intuicyjna, ale można się szybko przyzwyczaić. Na górze urządzenia znajdują się dwa przyciski – włącznik będący jednocześnie przełącznikiem trybu pracy i przycisk OK służący również jako spust migawki. Na tylnej ściance znajduje się przycisk do otwierania i zamykania menu. Na prawej ściance zaś znajdziemy przycisk do poruszania się po menu (niestety tylko w dół). Gdy nie jest włączone żadne menu, przycisk ten przełącza Wi-Fi (co umożliwia zdalne sterowanie kamerką przy pomocy smartfona. Działa to całkiem nieźle, a opóźnienie podglądu obrazu z kamerki jest prawie żadne). Urządzenie ma polskie menu, ale domyślnie wybrany jest język angielski.

Kamerka posiada cztery tryby pracy. Pierwszym jest oczywiście kręcenie filmów. Filmy można kręcić w rozdzielczościach 720p (przy tej rozdzielczości można dodatkowo kręcić z szybkością 60 klatek na sekundę) i 1080p. Wybranie tej mniejszej rozdzielczości zmniejsza kąt widzenia kamerki, więc mam przeczucie, że jest to po prostu 1080p przycięte do 720p. A jak z jakością obrazu? Cóż, nie jest to jakość GoPro, ale nie jest źle. Nie miałem jeszcze okazji testować kamerki w nocy. Nie spodziewam się jednak cudów. Z dźwiękiem jest natomiast tak sobie. Nie pomaga fakt, że jakiś projektant zdecydował się umieścić mikrofon z tyłu urządzenia. Należy dodatkowo pamiętać, że wodoszczelna obudowa jeszcze bardziej wytłumi dźwięk, więc podwodne nagrania nie będą zbyt słyszalne.

Drugim trybem jest tryb rejestratora samochodowego. Tak, tę kamerkę można stosować także w taki sposób. W zestawie nawet znajduje się uchwyt na szybę i ładowarka samochodowa. W tym trybie filmy są dzielone na 3-minutowe pliki, a najstarsze pliki są nadpisywane jeśli na karcie pamięci skończy się miejsce. Możliwe jest również wyświetlenie daty i godziny na filmie (funkcja ta działa też w trybie kręcenia normalnych filmów).

Trzeci tryb to robienie zdjęć. Dostępne rozdzielczości to 3, 5, 8, 10 i 12 megapikseli. Zdjęcia wyglądają jak stopklatka z filmu kręconego przez kamerkę – nie wyglądają jak robione kartoflem, ale raczej nie zrobią furory na konkursach fotograficznych. Kamerka ma funkcję samowyzwalacza i zdjęć seryjnych.

Ostatnim trybem jest przeglądanie zdjęć i filmów z podziałem na materiały z każdego z pozostałych trzech trybów. W tym trybie można także kasować pliki (pojedynczo lub wszystkie naraz), a także włączyć ochronę przed przypadkowym usunięciem.

Nie sprawdzałem po jakim czasie bateria wyzionie ducha. W zestawie są aż dwie baterie o pojemności 1200 mAh. Niestety brakuje do nich dedykowanej ładowarki, więc nie ma możliwości podładowania nieużywanej baterii. Kolejnym minusem jest fakt, że kamerka nie wydaje się informować o tym, że ładowanie baterii zostało zakończone. Na szczęście można nagrywać gdy kamerka jest podłączona do źródła zasilania – chyba że jest to komputer. Przy okazji, naciśnięcie przycisku OK przełącza kamerkę między trybem dysku zewnętrznego a trybem kamerki internetowej.

Kamerka przechowuje materiały na karcie MicroSD i obsługuje karty o pojemności do 32 GB. Do zestawu nie jest dołączona karta, więc trzeba się w takową zaopatrzyć osobno. Minuta filmu o rozdzielczości 1080p zajmuje trochę poniżej 100 MB.

Na koniec kilka zdjęć zrobionych kamerką:

« 1 z 4 »

No i film:

Czy mogę polecić tę kamerkę? Jeśli nie stać Cię na GoPro, to raczej tak. Wprawdzie nie jest to sprzęt idealny, ale oferuje całkiem niezłą jakość obrazu, a dodatkowo na jej korzyść przemawia liczba dołączonych akcesoriów. Naprawdę nieźle się sprawdzi jeśli potrzebujesz kamerki sportowej, a nie masz ochoty wydawać na nią fortuny. Kamerkę Overmax Activecam 3.3 można dostać w okolicach 400 zł. Niektórzy podobno kupują tę kamerkę po to aby potem posprzedawać akcesoria. Cwaniaczki. 😛

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go innym!

Humble Indie Font Bundle


Nie, to nie jest post primaaprilisowy, ale w pewnym sensie jest z tym wiązany. Humble Bundle wymyśliło dla nas kolejny primaaprilisowy sposób na wydanie pieniędzy i przygotowało paczkę czcionek. Paczka zawiera czcionki takie jak Halfvetica (pół Helvetici) czy Sans Sans (brak jakichkolwiek znaków). Z uwagi na 1 kwietnia może to wyglądać na wyłudzanie kasy, ale naprawdę dostajemy czcionki, a na dodatek wspieramy fundacje charytatywne. Wiem, bo sam kupiłem. 🙂

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go innym!